BLOG ZAWIESZONY NA CZAS NIEOKREŚLONY Z POWODU MOJEGO ZŁEGO STANU PSYCHICZNEGO ORAZ BRAKU MOTYWACJI DO CZEGOKOLWIEK...

Dzień 13

"Free I was born... Free I shall die... Free I will live once I see the light..."
► Witajcie, moi drodzy! Dzisiaj opowiem wam trochę o takim jednym znajomym mojej mamy... Ma na imię Marcin i jest mężczyzną po 30-tce, który od kilku miesięcy mieszka i pracuje w Holandii. Jest to człowiek dosyć specyficzny, trochę oderwany od rzeczywistości oraz posiadający swoje różne filozofie... Marcin (jak sam lubi się nazywać) jest "wolnym człowiekiem", który nie będzie "niewolniczył" za psie pieniądze; a inni ludzie go nie rozumieją, bo mają "sprane mózgi" przez wszechotaczające nas "ścierwo kapitalistyczne" xD. Jednak nawet tak "wyzwolonego" człowieka, jakim jest Marcin, sytuacja życiowa zmusiła do szukania pracy za granicą... Udał się więc do Holandii... Miał o tyle ułatwione zadanie, że dobrze zna angielski, ponieważ przez ponad 20 lat mieszkał w USA (i ukończył tam szkołę średnią). Jego znajomość języka angielskiego jest chyba nawet lepsza, niż polskiego. Kiedy mówi po polsku, robi śmieszne błędy. Np. zamiast powiedzieć: "Nie POniżaj mnie!", on mówi: "Nie OBniżaj mnie!"... Niestety, jego impulsywny, buntowniczy charakter bardzo utrudnia mu życie... Marcin jest osobą, która zawsze musi udowodnić swoją rację; a do tego często wdaje się z innymi w kłótnie, a nawet bójki. Z tego powodu ciężko jest mu wytrzymać w jednej robocie dłużej, niż kilka tygodni... Albo zostaje z niej zwolniony, albo sam się zwalnia (jak się wkurzy)... Szerząca się pandemia koronawirusa z pewnością nie ułatwia mu obecnej sytuacji życiowej, ponieważ teraz jest mu jeszcze ciężej znaleźć pracę (i w niej wytrzymać)... Będąc w Holandii, Marcin pracował już w kilku różnych miejscach. Pewnego razu, gdy go zwolniono, postanowił, że rzuca to wszystko i wraca do Polski. Tylko, że wtedy granice państw były już pozamykane... Ale on miał na to "wy**bane"; stwierdził, że cała ta "panika" wokół koronawirusa to efekt "spranych mózgów"... Powiedział, że załatwi sobie jakiegoś tira i jakoś wróci do Polski xD. Dodał, że będzie musiał przenocować U NAS w domu kilka dni, ponieważ nie ma teraz gdzie się podziać... Marcin akurat pod tym względem jest biedny, ponieważ jest sam i nie ma rodziny, do której mógłby wrócić:-( Mimo to moja mama NIE zgodziła się, żeby Marcin u nas nocował... Ale Marcin powiedział, że go nie interesują "fanaberie" mojej mamy i że już do nas jedzie (i będzie za kilkanaście godzin)... Dodał, że MY to w ogóle żyjemy w jakiejś "bańce mydlanej" xD... Jednak mimo to, Marcin do tej pory w Polsce się nie pojawił (pewnie go nie wpuścili xD)... Ale nie martwcie się... Z tego, co wiem, to wszystko teraz jest u niego w porządku i znalazł sobie nową pracę w Holandii:-) Innym razem Marcin się rozchorował... Nie wiadomo, czy na koronawirusa, czy na coś innego... W każdym razie miał wysoką gorączkę, przez co nie chcieli go nigdzie wpuścić do sklepu, a biedny Marcinek chciał sobie kupić piwo:-( Widzicie, takie są właśnie problemy "wolnych ludzi" w dobie pandemii koronawirusa. Myślę, że Marcin nie jest jedyną taką osobą... A tak w ogóle, to głównym mottem życiowym Marcina jest cytat, który zamieściłam na początku tego wpisu:-) Marcin umieścił go nawet na swoim profilu na FB... No i to tyle. Miłego dnia! Pa pa:3
Źródło...
Marsz niewidzialnych, wolnych ludzi...

Komentarze